Jest coś dyskretnie ujmującego w otrzymaniu od sąsiada torby ze świeżymi warzywami, bez żadnej ceremonii ani wyjaśnień. Bez etykiety. Bez przepisu. Tylko zwykły gest, jakby chciał powiedzieć: „Mamy więcej, niż potrzebujemy”. Takie chwile często budzą ciekawość, zwłaszcza gdy zawartość jest nieznana. Zaglądasz do torby i zastanawiasz się, co to właściwie jest, jak to spożyć i dlaczego jest tak obfite.
Mój sąsiad dał mi paczkę takich rzeczy. Czy ktoś wie, co to jest? Jak się je je?