„Ciociu Maren… dziękuję za przybycie”.
Bez uszczegółowienia. Bez widowiska. Tylko podziękowanie.
To wystarczyło.
Wrócono do kolacji, choć nastrój się zmienił. Jedzenie było zbyt zimne i zbyt wyszukane, a ja zjadłam niewiele. Ludzie podchodzili do mnie ostrożnie między daniami – niektórzy szczerze, inni z pretensjami, inni po prostu z ciekawością.
Od razu wyczułam różnicę.
Senator Whitcomb zatrzymała się przy moim stole.
„Twoja powściągliwość była dziś wieczorem niezwykła” – powiedziała.
„Wyuczyła się” – odpowiedziałam.
Sędzia Reed skinął lekko głową. „Najlepsze lekcje zazwyczaj są takie”.
Harlan West przyszedł ostatni. Jego uwaga powędrowała w stronę, gdzie zniknął Alden.
„Jestem ci winien przeprosiny” – powiedział.
„Za co?” – zapytałem.
„Za to, że nie zakwestionowałem sprawy wcześniej”.
Przyglądałem mu się.
„To nic osobistego” – dodał. „Ale dzisiejszy wieczór wyjaśnił ryzyko. Decyzja zostanie podjęta stosownie do sytuacji”.
Skinąłem raz głową. „Więc zrób to szczerze”.
Po jego wyjściu Petra usiadła obok mnie cicho. Jej opanowanie zniknęło.
„Wiedziałam o niektórych rzeczach” – przyznała. „Nie o całej sprawie. Byłam młoda i nie pytałam”.
„Dlaczego nie pytałeś?” – zapytałem.
„Bo się bałem”.
To była pierwsza prawdziwie szczera odpowiedź, jaką usłyszałem od któregokolwiek z nich.
Nie wybaczyłem jej – ale to przyjąłem do wiadomości.
„Więc dziękuję, że powiedziałaś to teraz” – powiedziałem.
Skinęła głową przez łzy.
Później Calder i Liora zatańczyli swój pierwszy taniec. Żyrandole odbijały się na podłodze i po raz pierwszy noc znów przypominała wesele, a nie konfrontację.
Wyszłam przed ostatnim toastem.
Nie ze złością. Nie z poczuciem porażki. Po prostu wiedząc, że ta chwila minęła.
Na zewnątrz hotelowe powietrze było chłodne i wilgotne, niosąc zapach deszczu i lilii. Wyszłam sama w noc.
I wtedy go zobaczyłam.
Alden stał przy wejściu, czekając pod markizą. Griffin był dalej z tyłu, rozmawiając przez telefon. Kiedy Alden mnie zobaczył, natychmiast się wyprostował.
Przez chwilę myślałam, że w końcu powie coś szczerego.
Ale zamiast tego powiedział: „Wyjaśniłaś swoje”.
Spojrzałam na niego.
„Nie” – odpowiedziałam. „Liora zrobiła swoje. Calder swoje. Ty swoje”.